|
long december / again
co się z nami stało konstancjo?
i mam coraz mniej siebie w sobie.
dni się zlewają i tłumaczenie, że to tak zwane cwane życie, coraz mniej wystarcza. zresztą, czasem ich już nawet nie rozróżniam. ileż razy można tłumaczyć sobie, że to był ostatni raz. ostatnia taka noc, taka kłótnia i że siniaki szybko zejdą. ostatni przedostatni raz. ratuj mnie kto może.
2011-12-22 13:37:11 skomentuj (1) ... Milordzie? Iris 2011-12-18 01:29:09 skomentuj (0) knives out z początkiem listopada tureccy kucharze zwinęli swoją białą budkę. znaczy idzie zima. listopad i nowa blizna na nosie i nad górną wargą. kiedyś czytałam mądre książki, słuchałam smutnych piosenek, nocami wpatrywałam się w sufit,jakby stamtąd miało nadejść COŚ. książe na białym koniu, zdrowie szczęście i pomyślność, długie nogi i płaski brzuch, iluminacja. nic się nie stało, sufit nie spadł na głowę, zmieniały się tylko jego kolory. teraz jest szary. i ludzi coraz mniej, kiedyś telefon ciągle mrugał zielonym okiem i ciężko było oderwać się od klawiatury, a teraz? nawet słów mam w sobie mniej. rano wstaję do pracy, wracam, obiad, czasem pranie, żwirek dla kota, piwo dla Ciebie, wiadomości lub jakiś inny serial i znów jest rano. gdy przychodzi weekend jesteśmy tak zmonotonnieni, że zostajemy z butelczyną i dwoma kieliszkami [ a dziwne, że niekiedy wystarczy jeden nie mój telefon, by wyrwać Cię z domu, przedział czasu pod tytułem "wrócę niebawem / wrócę za godzinę " najczęściej oznacza środek nocy lub coś gorszego ]. potem sex, przespana niedziela i znów kołowrotek. czasem tylko jakieś przebiśniegi, odmiana grudnia,w jednym staliśmy się mężem i żoną, w drugim rodzicami. wymyśliliśmy że tak właśnie będzie, menu wybrane, a Ty będziesz w trampkach, ja koniecznie w czarnej sukience. przeszliśmy przez to w naszych głowach, i koniec. zastanawiam się jedynie, czy rzeczywiście oboje tego chcemy, czy po prostu wypowiadasz na głos moje marzenia. a czy nie można, moja droga konstancjo, zwariować z miłości? najprostszy banał, ale można. jeśli jest to wszystko co masz. a czy są nią noce, gdy zakładasz słuchawki, by nie słyszeć jak płaczę w poduszkę, czy są nią dni, gdy jedyne zdanie, jakie zamieniamy, to : "czy są jakieś fajki?". sam sobie odpowiedz. i przychodzą takie noce, które kończą się rearanżacją wnętrza, wywalonymi z szafy ubraniami, rozwalone książki i płyty, półki leżące beztrosko na podłodze. takie noce, gdy się nie poznajemy. [ obrazek z kuchni - tłuke butelki, Ty spokojnie robisz sobie kanapkę z pomidorem. bo padło słowo sztylet. wyjazd. ucieczka. jakby za progiem tego kraju, tego miasta była jakaś inna planeta, gdzie jest dokładnie tak, jak sobie wymyślisz. gówno prawda,raz uciekniesz uciekasz całe życie, przed tęsknotą, niespełnionymi pragnieniami. gdzie indziej będzie tak samo, bo to nie chodzi o inny widok za oknem, dopóki w środku pozostajesz bez zmian, taki sam, nieufny, zamknięty, zły na cały świat, bo nie pokazano Ci do tej pory czym jest miłość. nie przegap swojej szansy.] a potem jakby nigdy nic o godzinie 2:30 w nocy jemy zupę [ bo za dnia raczej się piło, niż jadło ] i rozmawiamy o walce Adamka z Kliczką. i nagle na chwilę znikają siniaki na szyi i obite plecy nie bolą. powiesz mi : kochaj się ze mną. kochaj mnie. tak mówię ja do Ciebie. Iris 2011-02-08 21:59:09 skomentuj (2) when shadows fall from above,stay close to me, my love wiem, że mógłbyś lubić moje ramiona bardziej, gdybyś tylko chciał. to miejsce między szyją a obojczykiem, jest zarezerwowane tylko dla Ciebie. każdy zakątek mojego ciała, o którym nawet jeszcze nie wiem, że tak bardzo go lubię, że lubię Ciebie tam. te małe chwile, gdy w zamieszaniu dnia poczuję Twój zapach ukryty w jakimś małym zakamarku. wszystko. czasem tylko tyle mam. Iris 2010-07-21 22:33:14 skomentuj (0) yoav - 6/8 dream piątek wieczór, czekam na Ciebie. kuchnia, bo tu zawsze jakoś przyjemniej. tu kończą się imprezy, mają miejsce ważne rozmowy. piwo, papieros i ten widok z okna. jedyne chyba, za czym będę tęskniła po tym mieszkaniu. mówią, że nie ma powrotów, a nam, kocie , udało się tu powrócić. i nie było to złe, stare kąty, w których czujemy się bezpiecznie, kiedyś ratowały. jednak od kilku miesięcy zaczęły uwierać. to mieszkanie męczy. [ może męczymy się tu ze soba ]. 20 luty. może kiedyś opowiem Ci o tej nocy. na razie sama jeszcze boję się tej historii. tymczasem zachód słońca. niebo jest dziś wręcz różowe. mówią, że niebo samobójców. Ty też to znasz? byłeś tam? metafizycznie lub fizycznie, chyba każdy tam był. wiem tylko, że ostatnio źle sypiam. jest jeszcze na tyle siły, by przekonać samą siebie, że niespokojne myśli można ułagodzić inaczej. inaczej niż kiedyś. widok z okna. ile przy nim spędziłyśmy wieczorów, środków nocy, moja droga Konstancjo? ile smutków, tęsknot, pijanych poranków, słów szeptanych przez chłopców znają te ściany. ile bajek rysowało nam się na tym niebie i osiadało potem spokojnie na dachach wysokich bloków. kiedyś schronienie, teraz gniazdo, w którym przestałam umieć pielęgnować nas. więc żal, ciche minuty, chwile płaczu i pomieszanie w głowie. bo co robić, gdy bardzo się chce, a wszelkie starania dają więcej rozczarowań niż radości. no i zmiany, przepowiedziane przez karty, wyczute z tyłu głowy. znamy już adres nowych historii [ zauważyłeś, że każda ma jakiś adres, jakąś datę, nie mam bezdomnych historii ]. czekamy czekamy [ bo coraz częściej nie pozostaje nic innego, czekać przeczekać ]. proste, ale doświadczamy życia takim, jakie ono jest, a nie jakim chcielibyśmy, by było. czasem zastanawiam się, jak miała brzmieć druga część tamtego zdania, które zacząłeś wypowiadać. i to dziwne przekonanie, że potrafię zrobić sobie krzywdę, żeby pokazać światu i udowodnić Tobie, jak bardzo Cię kocham. i nadzieja, że sierpień nas uratuje. dwa komplety kluczy posiadane legalnie, drzwi za którymi nie czujesz się jak gość. że inny widok za oknem pozwoli patrzeć na wszystko w inny sposób. bez marazmu, odrętwienia, sporadycznych uniesień. z prostą radością z n a s . bo to chyba właśnie o to chodzi, prawda? Iris 2010-06-26 20:35:28 skomentuj (3) geronimo 13 maja o 4:15 nad ranem słychać było śpiew ptaków. niebo z tyłu bloku zaczynało jaśnieć. z drugiej strony nad cmentarzem wciąż było ciemne. tylko tu jednym rzutem oka z okna na piątym piętrze ogarniesz kościół, cmentarz, solarium i monopolkę. to wszystko udało mi się odtworzyć parę dni później, tak jak i Twoją sylwetkę znikającą w środku nocy czy też bladym świtem. Ty jak nie-Ty. w moich snach jesteś hinduskim księciem, masz inną twarz i oczy, a jednak wiem, że śnię o Tobie. i jakoś tak nigdy nie jest nam dane być do końca ze sobą. Tobie z kolei śni się mój pocałunek z innym chłopakiem i nasze rozstanie. sny przekorne i na odwrót. budzimy się w środku dnia, kot patrzy z wyrzutem, przecież nie można mu tak długo zajmować łóżka. kolejna kawa nie pomaga, jest środek deszczowego maja, mija rok, taneczny sabat i spotkania na mieście. a my już od dawna nie umawiamy się na randki. gotujemy razem obiady i nie planujemy. idą zmianyzamiany. to dobrze. Iris 2010-05-29 14:21:44 skomentuj (0) tak. i grudzień zaskakujący. zaskoczył mnie ten rok. coś zaskoczyło w sercu, przestawiła się głowa i już, proste. nie będę się nad tym zastanawiać. Iris 2009-12-31 16:45:46 skomentuj (3) ... zaczyna mi Ciebie coraz bardziej brakować.nawet porozrzucanych skarpetek, pomiętej pościeli i pustej paczki po papierosach na stole w kuchni. zima będzie bajką o braku, będzie Tobą schowanym w smsie, Tobą przemycanym w krótkich telefonach z dalekiego kraju; tęsknotą za kołdrą, którą mi w nocy zabierasz. a potem będzie czerwiec, a czerwiec jest miesiącem z literką eR Iris 2009-12-26 14:01:51 skomentuj (0) ... no i mam, grudzień po raz trzeci. i zima przede mną, tak długa, jak długo będę czekać na Ciebie. Iris 2009-12-19 22:13:30 skomentuj (0) [ unless we get a little crazy ] miałam sen że wpadłam tu na chwile w alkoholowym sennym zwidzie i napisałam o nas trzy słowa. nic więcej, ale było to wszystkookreślającewystarczające. wciąż trzymamy się za ręce, mocno i intensywnie. wyznawcy czerwonego barszczu i szatana. ja jestem dziewczynką z krainy czarów, Ciebie stworzono do kochania. proste i banalne. a jednak. słuchamy opowieści o naszych spotkaniach. inne życia. może dlatego ich nie pamiętamy, choć podobno kosmos wirował od dawna. widocznie los tak chciał, miał nadejść maj, taneczny sabat i nie trzeba nam się nad tym zastanawiać. mówią na nas aniołki, choć tylko my wiemy, ile diabła tkwi w Tobie i na ile czarownicą jestem ja. i żeby tylko udało mi się odczarować grudzień. Iris 2009-11-08 13:10:13 skomentuj (0) lady madness & king insane jestem dziewczyną gangstera. mamy półmetrowe scyzoryki i wiemy, jak ich używać. uważaj! ( bo jak spotkam...) pioruny na starym rynku. po bruku potoczył się niedopałek papierosa, łomot łopot gołębich skrzydeł. jak to na rynku, mordy zapijaczone i srające gołębie. Twoja część tego miasta, dzielnica pełna oryginałów, kurwy i szemrani panowie, lewe interesy, brudne dzieci grają w piłkę na ulicy. tu nic się nie ukryje, odrapane kamienice bronią swojego terytorium. obcym wstęp wzbroniony. Potem powiesz mi : kocham niektóre chodniki w tym mieście. Wyjedź ze mną. w bezsenne wieczory wódka. i poranki pomięte. z kawą, Twoja słodka moja z mlekiem. moja letnia mantra tego roku. i duży garnek, w którym gotuję zupę nie na dwa dni, ale dla dwojga nas. życie zdwojone. mój prywatny diabeł wcielony *** jesteśmy na szerokich polach. był to wrzesień trzynasty zeszłego roku, wyjątkowo zimny, nasza jedyna tam noc, mój finito skończony, skończony jakie to jest dzisiaj słodkie słowo. potem było jeszcze zimniej. pamiętasz, pamiętam. słyszę o tobie na mieście, słyszę nie od ciebie i jest to dobre. poza głupim uśmiechem jaka by to była rozmowa. *** jest sobotnie popołudnie, idziemy pod most. nie pozwalasz mi zrobić sobie zdjęcia. fotografuję ważki helikoptery i stare mury. noc wcześniej byliśmy na tym moście, między pociągami, jak dziecko krzyczałam tak głośno, jak jeszcze nigdy. jestem swobodna, jestem sobą. moja droga konstacjo, jesteśmy w domu. wreszcie. *** wszystko dzieje się tak intensywnie. wymieniamy się nowymi słowami, znakujemy się wzajemnie. wszystko drży, jak gorące powietrze tuż nad chodnikiem, gdy czekam na Ciebie na przystanku. jakiś czas później zdarza się taki wieczór, że w domu tylko kot i papierosy. czasem mocniej zawieje chłodniejszy wiatr. oddycham. zbieram siły na noc bez Ciebie. może to głupie i naiwne, nagle łóżko wydaje się zbyt duże. Iris 2009-07-31 17:41:11 skomentuj (1) |